Hitachi Capital Polska

Kobieta za kółkiem - ryzyko?

Tym razem z innej beczki, co by nie zanudzić przypadkowego czytelnika zbyt dużą ilością technicznych nowinek.

Zacznę przewrotnie – czy Waszym zdaniem kobieta za kierownicą to „skaranie boskie”?

Może i jesteśmy wiecznie roztrzepane, nie potrafimy bezbłędnie parkować, a wymuszanie pierwszeństwa to dla nas codzienność, aczkolwiek według statystyk policyjnych, powodujemy mniej wypadów, a podzielność uwagi gwarantuje nam większą koncentrację.

Przytoczę kilka wszechobecnych prawd. W ciągu pierwszych 10 lat XXI w. liczba pań z  prawem jazdy wzrosła w naszym kraju aż ośmiokrotnie. Z danych Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców wynika, że o ile pod koniec pierwszego roku nowego tysiąclecia prawo jazdy miało nieco ponad 900 tys. Polek, to dekadę później było ich już prawie 7 mln. Co więcej, udział kobiet w ogólnej liczbie kierowców każdego roku rośnie mniej więcej o jeden procent. Jesteśmy coraz bardziej samodzielne, lubimy same wybierać auta, dbamy o przegląd, nie są nam obce zasady zmiany koła, wiemy też „co się kryje pod maską”.

I co ciekawe, nie ograniczamy się tylko do aut osobowych. Coraz częściej spotykanym obrazkiem jest kobieta prowadząca tramwaj lub autobus, siedząca za kółkiem tira, czy też startująca w zawodach żużlowych (po raz pierwszy w historii Polski kobieta zdobyła też licencję żużlową, a dokonała tego szesnastoletnia wówczas Klaudia Szmaj).

Wiem, nasz styl jazdy różni się nieco od naszych drogich Panów. My jeździmy ostrożniej i bezpieczniej, czasem może zbyt niepewnie, faceci za to śmielej i dynamiczniej, czyli szybciej i  bardziej agresywnie, przez co nieustannie wikłają się w kłopoty. Według instruktorów nauki jazdy, kobiety patrzą na znaki i bardziej skrupulatnie przestrzegają przepisów drogowych. Owszem, może i przyswajanie wiedzy praktyczniej zajmuje nam nieco więcej czasu, i nieraz spalimy sprzęgło przy ruszaniu na wzniesieniu, to jednak rzadko zdarza nam się popełniać ten sam błąd dwa razy.

Z badań i obserwacji na co dzień wynika, że kobiety rzadziej przekraczają dozwoloną prędkość czy też ciągłą linię. Mamy jednak „słabość” do częstszego wjeżdżania na skrzyżowanie, gdy nie można go opuścić przed zmianą świateł oraz do przejeżdżania na czerwonym świetle.

Co do kultury jazdy, to prym wiodą nasi Panowie, chciałoby się rzec – niestety. Nie da się ukryć, że mężczyźni częściej ustępują pierwszeństwa innym pojazdom umożliwiając im włączenie się do ruchu. Statystyki dowodzą też, że faceci częściej dbają o czystość auta, no i podstawa – raczej nie włączają kierunkowskazu w lewo, gdy chcą akurat jechać w prawo.

Nachodzą mnie czasem takie przemyślenia, czy ta nasza kobieca emancypacja drogowa zmierza we właściwym kierunku. Tak szczerze, nie lubicie być „wożone” raz na jakiś czas? Tak nie za często, ale jednak, oprzeć się wygodnie na fotelu, włączyć ulubioną muzykę, uchylić okna pozwalając słońcu aby zostawiło parę jasnych promyków na naszej twarzy? Bycie samodzielnym, samowystarczalnym jest modne, ale pozwólmy się czasem porozpieszczać.

Kobieta za kółkiem, to czasem ryzyko, ale warto żyć dla tej adrenaliny.

 

Beata Malicka
Risk and Compliance Manager
Hitachi Capital Polska

 

 

 

 

Napisz do autora

wstecz

Wyszukaj

 

 

Kategorie

 

Autorzy